Fundraising

Zasadniczo każdy moonista powinien zanim dostąpi zaszczytu blessingu (błogosławieństwa) odbyć fundraising. Nie dzieje się to jednak automatycznie. O fundraisingu decyduje lider i to on decyduje o tym gdzie z kim i kiedy masz jechać. jego decyzja nie podlega dyskusji. No i czy jesteś duchowo do tego gotowy. Bo fundraising to przeżycie duchowe. Przed każdym wyjściem modlisz się a potem okazuje się na ile to było skuteczne. Wchodzi tu w grę dowolny kraj, może być Polska ale mogą też być bogatsze kraje Europy. Pracuje się w tzw. teamie, każdy team ma lidera, który jest na czas trwania fundraisingu twoim panem i władcą. Fundraising polega na sprzedaży przedmiotów, mogą to być pocztówki, kwiaty itp na ulicy, w sklepach, w restauracjach, słowem wszędzie tam gdzie są ludzie. W celu sprzedaży jak największej liczby przedmiotów wykorzystuje się kłamstwo tzw. niebiańskie oszustwo. każdy moonista wierzy, że pieniądze, które ofiarowują mu ludzie są wprawdzie od szatana ale wracają do Boga i dzięki temu pomagają budować idealny świat. Tak naprawdę budują imperium Moona i jego rodziny. Fundraising odbywa się cały rok bez względu na pogodę i na porę roku. Często śpi się po prostu w samochodzie, myje gdzie popadnie, np, w mc Donaldzie, nie dojada. jest to usankcjonowane "religijnie" niewolnictwo i wyzysk z reguły młodych idealistycznie nastawionych do życia ludzi. W niedzielę kwestowanie odbywa się w "skróconym czasie" od 11.00 do 21.00 , w tygodniu od 6.00 do 22.00.  Fundraising poprzedzony jest szkoleniem , w jaki sposób sprzedawać produkty jak najwydajniej. Zdarza się ludzie nocują w namiotach, nawet w zimie. Często zapadają na zdrowiu, nie zawsze mogą skorzystać z opieki lekarskiej, ponieważ często nie są obywatelami kraju w którym kwestują! To sprowadza na nich realne zagrożenia dla ich życia i zdrowia. Niestety dużo zależy też od lidera, który kieruje grupą, u moonistów jak wszędzie władza deprawuje...Po takiej niewolniczej pracy można dostać nagrodę , jak jesteś wybitnym sprzedawcą może to być nawet zdjęcie z autografem Moona!!! Najgorsze jest to , że nic nie zwalnia cię z tego obowiązku, również choroba nie jest tłumaczeniem ani złe samopoczucie. Przemęczenie, choroby a nawet kalectwo nie jest usprawiedliwieniem. Oczywiście żaden inwalida nie zostanie zwerbowany do sekty, natomiast można nim zostać już w sekcie będąc, zdarzały się takie wypadki. Złe traktowanie, wręcz bicie które doprowadza do kalectwa. I to wszystko w imieniu Boga. Taki  człowiek na wózku inwalidzkim nadaje się jak najbardziej. wzbudza litość... Czyste niewolnictwo!!! Nie decydujesz też o tym ile to niewolnictwo ma trwać. Ale tak trzeba! Po prostu. I to jest tłumaczenie.

Oto co ma do powiedzenia w tym temacie Danny Harth . Tłumaczenie moje.

" Moim nowym kapitanem teamu został Mr. Tsijumura. (...) Miał ciekawy charakter, najpierw był prze minutę bardzo miły, po czym wydzierał się na nas z całych sił. Zaczął na mnie praktykować ciosy karate, oczywiście nie miałem nic do powiedzenia w tej sprawie. Zaczął od parkingów samochodowych przy dużych centrach, kontynuował w innych bardziej prywatnych miejscach. (...) Rzekomo uczył mnie samoobrony. Zabawa jednak szybko się skończyła. Czasami zapędzał mnie w jakiś kąt, np. w łazience i ścierał na pył. Był coraz brutalniejszy. Uderzał wciąż w to samo miejsce. On mógł się na denerwować i nie panować nad sobą, ja nie mogłem. Był moją centralną osobą, moim Ablem czyli moją drogą do Boga poprzez posłuszeństwo. Najgorsze było jak pobił mnie w łazience w obecności innych. Wręcz pozwolił im na to żeby na to patrzyli. To było bardzo bolesne emocjonalnie, fizycznie i duchowo. Potem zostawiono mnie po prostu na podłodze przy toalecie."

Znęcanie się Tsisumury doprowadziło go do wózka inwalidzkiego ale nie zwolniło z obowiązku fundraisingu. Następny lider nie był niestety lepszy. Kiedy Danny chciał odejść z sekty ten

"Skrzyczał mnie, zrzucił z wózka i wrzucił do vana, wszystko na osądzających oczach japońskiej siostry. Potem wsiadł do vana i krzyczał na mnie ile sił w płucach. Próbowałem się bronić, uderzył mnie pięścią dwa razy, raz w wątrobę. Uderzył w twarz. Śmiał się gdy ja płakałem. Płakałem jak małe dziecko"

Trudno te słowa nawet komentować, mówią same za siebie

Moja matka duchowa bardzo chciała zostać w Polsce, częściowo ze względu na mnie. Niestety jej pragnienia były na ostatnim miejscu, wyjechała do Norwegii a potem do Niemiec i wszędzie tam ciężko pracowała na rzecz idealnego świata. Pozostało mi tylko mieć nadzieję, że ją jeszcze kiedyś zobaczę. Dopóki byłam w sekcie pozwolono jej do mnie pisać...

Pewnego dnia po porannej modlitwie i porcji mądrości Moona dostaliśmy wiadomość, że w wypadku samochodowym podczas fundraisingu zginęła dziewczyna. Cóż, przeniosła się do świata duchowego, skwitował lider. ..

  

Weetnessing

Werbowanie nowych członków jest cechą charakterystyczną każdej sekty i nie powiem tu nic odkrywczego. A taka jest doktryna moonistyczna w tym temacie. Przede wszystkim love bombing. Każdy członek sekty musi wnieść maksimum wysiłku w werbowanie, Przed każdym wyjściem należy się dobrze przygotować poprzez modlitwę, na 3 godziny witnessingu przypada godzina modlitwy. Bowiem idąc na witnessing ściśle współpracuje się ze światem duchowym (wg doktryny). Należy być tak miłym jak to tylko możliwe, wyciągnąć tyle informacji ile się da , najlepiej zdobyć zaufanie takiej osoby aby łatwiej powiedziała nam co czuje a także sekrety, które być może ukrywa przed najbliższymi. Wiadomo czasem obcym łatwiej się zwierzyć. Członek sekty jest pod sporą presją. w ciągu roku powinien przyprowadzić do niej 3 nowych członków - dzieci duchowych. Cały czas masz w głowie fakt , że ratujesz tych ludzi z ręki szatana a więc presja jest spora, zwłaszcza że ty naprawdę w to wierzysz. Pobłogosławiona rodzina ma obowiązek każdą niedzielę poświęcić witnessingowi. Powinna też być gotowa to uczynić na wezwanie "mesjasza". Im bardziej jesteś uduchowiony tym większe będziesz mieć wyniki. Moon wprost mówi że witnessing to krew i pot, ale jest to także praca dla samego Boga, Twoje dzieci duchowe są z tobą na dobre i złe. W doktrynie istotną rolę pełnią przodkowie i to zarówno członka sekty jak i adepta, jeśli na przykład adept miał porządnych przodków, mieli wiele cech pozytywnych to przejdą one automatycznie na członka sekty, który chce zwerbować adepta nawet jeśli członek sekty miał przodków "do niczego". Krócej mówiąc współpraca ze światem duchowym na poziomie przodków. Jest to moim zdaniem echo wierzeń dalekowschodnich, kultu przodków. Moon wmawia swoim członkom poczucie winy, wmawia im że jeśli nie będą świadczyć swoim bliskim to oni potem w duchowym świecie będą ich oskarżać. Osoba, która mimo że jest w Kościele nie podejmuje trudu witnesingu pozostanie niema w świecie duchowym (nigdy nie słyszałam o takim przypadku, żeby ktoś nie świadczył). Jeśli za mało się starasz możesz zachorować, krócej mówiąc to że chorujesz to twoja wina. Niepowodzenie w witnessingu powoduje twoją chorobę. Duchowe dzieci to twoje wejście do nieba, ceremonialnie ofiarują ci złoto kadzidło i mirrę jako swojemu wybawicielowi z rąk szatana.  Są twoją drogą do nieba, nie możesz też posiadać własnych dzieci jeśli nie masz dzieci duchowych. Muszą być one posłuszne swojej matce / ojcu duchowemu i służyć jego dzieciom fizycznym, troszczyć się o nie. Dzieci duchowe pozostają w stosunku do dzieci własnych w pozycji Kaina . Podsumowując, oprócz tego że musisz zwerbować nowych członków jesteś też odpowiedzialnym za ich wychowanie i sprowadzenie do roli niewolnika.

Werbując nowych członków czułam przede wszystkim strach, że mi się nie uda, poczucie winy, że to moja wina, że za mało się staram. Werbuje się łapiąc ludzi na egzotykę (ciekawe wieczorki w towarzystwie Azjatów), poprzez organizowanie na uczelniach różnych wykładów pod płaszczykiem CARPU (Akademickie Stowarzyszenie Urzeczywistniania Wartości Uniwersalnych) przeważnie na temat rodziny albo miłości. Bierze się też udział w różnych spotkaniach organizowanych w celach dyskusyjnych na uczelniach. No i oczywiście chodzi się po ulicy i wręcza ulotki, które wcześniej w dużych ilościach trzeba przygotować w Centrum.

 

 

 

 

 

 

Blessing

To co tu przeczytacie jest prawdą choć brzmi totalnie absurdalnie. Ale nie doszukujcie się w doktrynie moonistycznej normalności.

W doktrynie moonistycznej blessing (błogosławieństwo)  jest najważniejszą sprawą, bowiem tylko dzięki małżeństwu pobłogosławionemu przez Moona można osiągnąć zbawienie! Jest to absolutnie niezbędne. Zadaniem moonisty jest budowanie królestwa niebieskiego na ziemi w oparciu o doskonałe rodziny. A te mogą zaistnieć tylko w przypadku pobłogosławienia przez Moona. Dzieci z pobłogosławionej pary są rzekomo wolne od grzechu. Można sobie tylko wyobrazić jakie jest to obciążenie dla psychiki dziecka, które powinno być doskonałe.  Tak mówi o tym Den Sudo

"Nade wszystko kobieta kochając mesjasza może stać się nasieniem mesjasza bez grzechu i będzie jej dane nowe życie, Nie ma już ona więcej kontaktu z grzechem. Jeśli oboje rodziców są bez grzechu to ich córka będzie bez grzechu, jest to zmiana dotycząca potomstwa. Dzieję się to przez ceremonię świętego wina..."

Tak naprawdę błogosławieństwo jest wyrazem absolutnego posłuszeństwa wobec guru, który nawet w tak osobistej sprawie jak ta sprawuje nad Tobą kontrolę. Zdaniem Moona Jezus nie wypełnił swojej misji, albowiem zamiast stworzyć doskonałą rodzinę umarł na krzyżu. Zawiódł też Jan Chrzciciel bowiem nie zdołał pomóc Jezusowi w tym dziele. Jest to postać bardzo nielubiana w Ruchu, za słabe wyniki witneesingu obwinialiśmy własnie Jana Chrzciciela bowiem jest on patronem Wrocławia. Trudno  nawet komentować tę bzdurę. Moi "bracia" zostali pobłogosławieni w Seulu. Takie błogosławieństwa są masowe i im więcej tym lepiej. Pokazuje to siłę "kościoła". Po błogosławieństwie następuje trwające 3 lata tzw. narzeczeństwo. Kolejny absurd, bowiem nie dość że masz spędzić resztę życia z osobą kompletnie ci obcą, często z innego państwa a nawet kultury co rodzi rozmaite problemy to potem właściwie się nie widzicie, możecie do siebie pisać ewentualnie dzwonić i w ten sposób się poznajecie!!! Czym kieruję się Moon dobierając partnerów. Z tego co wiem na pewno to kieruje się np. aurą osoby, przodkami i ...wzrostem. Kobieta powinna być niższa. Krócej mówiąc kompletnie absurdy. Nic dziwnego , że osoby pobłogosławione często nie były zadowolone z wyboru Moona. oczywiście nigdy  nie mówiły o tym wprost, no bo mesjasz się nie może pomylić, a jednak! Zdarzyło mu się pobłogosławić dwóch facetów , nie zorientował się że na zdjęciu jest mężczyzna. Zdarzały mu się wybory tylko na podstawie zdjęć. Oczywiście te pomyłki nie dawały nam niestety nic do myślenia. Istnieje możliwość nie przyjęcia wybranej przez Moona osoby ale wówczas musisz się liczyć z tym, że twoje dzieci urodzą się chore, niepełnosprawne itp. Kto by tak ryzykował? Zresztą Moonowi nie zależało wcale na tym, żeby małżonkowie się kochali w takim sensie jak my to rozumiemy, chodzi mu tylko o to żeby byli mu podporządkowani, a jak się  nie kochają tym lepiej, nie będą za sobą tęsknić, gdy się ich pośle na misję w drugi koniec świata. Pobłogosławiona kobieta staje się symbolicznie małżonką Moona. Prawdziwa miłość to dla Moona jest prozelityzm , werbowanie nowych członków a nie miłość małżeńska.  Podczas ceremonii błogosławieństwa młodzi wypijają wino, które zawiera krew Moona i Hak Ja Han. W ten sposób zostają wyłączeni z linii Szatana i włączeni w ród Boga. Moon  idzie jeszcze dalej i decyduje o nocy poślubnej , po 3 latach "narzeczeństwa" młodzi dostają pozwolenie na seks. Następuję Ceremonia Trzech Dni. Pobłogosławieni otrzymują chustę spryskaną krwią Moona, którą powinni użyć podczas swoich trzech następujących po sobie nocy. jest to tzw. seksualne oczyszczenie. W te noce seks jest nakazany!!. Pierwszej nocy kobieta przyjmuje pozycję "na górze", pozostałe dwa dni na dole, wraca rzekomo do tego jak powinno być. To jeszcze nie wszystko, zanim podejmą współżycie powinni się umyć każdorazowo 7 razem przed każdym stosunkiem (Moon miał niezrozumiałą dla mnie dziś obsesję, kochał numerologię) . Łatwo policzyć , że muszą się myć 21 razy w ciągu trzech dni!!! I jeszcze to nie wszystko!! Najbardziej obrzydliwą praktyką, choć ta z krwią jest też obrzydliwa jest dla mnie ceremonia oczyszczenia. Polega ona na tym , że przyszli małżonkowie dostają kije do ręki i każdy musi drugiego uderzać z całej siły, jest przy tym obecny lider, który kontroluje czy ciosy są naprawdę "szczere". Najpierw bita jest kobieta.

Moon o błogosławionych rodzinach (jego prawdziwy stosunek do nich)

"Rozkazałem wszystkim błogosławionym parom opuścić ich rodziny. Kobiety objęły rolę na pierwszej linii i posłałem je za granicę, Dla kobiet najlepszym sposobem na pokonanie pokusy było uznanie swoich małżonków za nieprzyjaciół. Myśląc w ten sposób, nie będą odczuwały bólu z powodu rozłąki. Z tego powodu każda matka powinna uznać swoje dziecko za swojego drugiego  nieprzyjaciela . Dzięki temu, nawet jeśli dzieci będą płakały i próbowały ją zatrzymać, nie będzie jej to bolało, ani łamało jej serca.."

Ze swojego doświadczenia powiem, że nie można być moonistą i mieć żonę czy męża nie-moonistę. Należy się wtedy rozwieść. Znam takie przypadki, rozwodów ale też porzucania swoich dziewczyn czy chłopaków. Teoretycznie jest możliwe natomiast ponowne błogosławieństwo. Bo przecież istnieje wcale nie tak rzadka możliwość że "współmałżonek" odchodzi od sekty i co wtedy? A miało być na całą wieczność... Otóż wtedy Moon był władny wybrać następną cudowną doskonałą osobę dla tej porzuconej!!! Kolejny absurd.

 

 

Każdy moonista dostaje na znak małżeństwa sygnet (swoista obrączka) z symbolem kościoła.

 

Dla zilustrowania blessingu wybrałam trzy filmiki z Internetu. Jest ich tam sporo ;-)

http://www.youtube.com/watch?v=Jd-nQtdjRP0

https://www.youtube.com/watch?v=-jQUsIHJvVw

https://www.youtube.com/watch?v=MYE0ULaR768

Masowe śluby

Trzeba mieć dużo wiary i samozaparcia, żeby poślubić obcą osobę. Ale przede wszystkim blessing jest wyrazem posłuszeństwa jakie wyznawca jest winien „mesjaszowi”. Na wieczność, a małżeństwo to zapewnia mu zbawienie i życie wieczne. W jaki sposób Moon tłumaczył ewentualne niepowodzenie takiego małżeństwa? Tłumaczył to wcześniejszymi grzechami wyznawców... Jeśli coś poszłoby nie tak była to wina wyznawcy a nie Moona. Proste rozwiązanie. W ten sposób wina spada zawsze na wyznawcę a nigdy na „mesjasza”.

Moon wybierał ludzi ze stosów zdjęć, na jednym stosie kobiety , na drugim mężczyźni. Losował, porównywał, modlił się? Wyznawcy wierzą, że to poprzez kontakt ze światem duchowym Moon zyskiwał wiedzę na temat przyszłych małżonków, ich przodków itp. aby stworzyć idealne stadło. Byli wyznawcy, którzy w tym małżeństwie widzieli szansę na lepszy związek, to ludzie, którzy już byli w różnych związkach wcześniej i były one nieudane. A zdarzały się i rozwody i ponowne śluby wśród moonistów.

W jaki sposób Moon tłumaczy masowe śłuby „teologicznie”

  1. Adam i Ewa mieli być pierwszymi „Prawdziwymi Rodzicami”, małżeństwem pobłogosławionym przez Boga

  2. Wbrew Bogu Ewa zgrzeszyła z "szatanem"

  3. I stali się „Fałszymi Rodzicami”

  4. Boże trzy błogosławieństwa dla ludzkości to wg. Ruchu

I Mojżeszowa 1.28

I błogosławił im Bóg : Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios ; i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi

Małżeństwo scentralizowane na Bogu jest jednym z błogosławieńst. Jezus przyszedł na ziemię żeby założyć drugą „prawdziwą rodzinę „ Moon przychodzi na świat i zakłada trzecią „prawdziwą rodzinę”. Tylko Moon jako mesjasz jest władny udzielać błogosławieństwa parom i włączać je tym samym do „bożej rodziny”

Dlaczego jednak masowe?

Dlatego, że wtedy można zaistnieć w mediach, w rzeczywistości , w świecie. i się zareklamować. Pokazać potęgę kościoła, popatrzcie jak wielu ludzi jest mi posłusznymi, nawet w takiej sprawie jak małżeństwo a co dopiero w innych mniejszych sprawach... No i upajać się władzą.

Młodzi ludzie wierzą, że robią coś dobrego, często zdarzało się że śluby były między różnymi rasami i ludzie naprawdę wierzyli w to , że takie małżeństwa przyczynią się do pokoju na świecie. Jednak pragnę zauważyć, że wszystkie dzieci Moona zostały poślubione Koreańczykom. Czyżby rasizm?

Poza tym wierzą, że jeśli nie posłuchają nie spełnią bożej woli, tylko swoją a wówczas w małżeństwie nie pobłogosławionym przez Moona mogą mieć np. chore dzieci, ponieważ Bóg nie będzie im błogosławił. A więc jest i strach! A dzieci z takiego moonistycznego małżeństwa są bez grzechu.

 

 

Dziwne praktyki małżeńskie

 

 

Pośmiertne małżeństwa

Pośmiertne małżeństwa są w Ruchu efektem silnej wiary w świat duchowy i możliwość kontaktowania się z tym światem. Polegają one na tym, że osoba żeni się z ... trupem po prostu. Dwóch zmarłych przedwcześnie synów Moona "ożeniło" się własnie w ten sposób.

Pierwszy był tragicznie zmarły w wypadku Heung Jin, drugim jego brat Hyo Jin. Wcześniej rozwiedziony.

Blessing czyli masowe śluby są znakiem rozpoznawczym sekty Moona. Rzadko kojarzy się tę sektę ze zbieraniem datków czy przemocą fizyczną ale prawie zawsze skojarzenie biegnie w stronę blessingu. Chciałabym napisać o tym jak to się dzieje , że młodzi, fajni, całkiem normalni ludzie nagle zaczynają pragnąć ślubu z zupełnie obcą osobą. I jak to się dzieje , że nie widzą w tym nic zdrożnego.

Sekta stosuje kilka podstępnych technik manipulacyjnych w celu zaakceptowania faktu aranżowanego małżeństwa. Są to takie cztery działania Do zaakceptowania tego faktu dojrzewa się stopniowo.

1. Filmy : W sekcie Moona w centrum ogląda się filmy zalecane i akceptowane przez lidera, dobiera on tak tematykę, żeby była związana z pozytywnym odbiorem sekty np. "Król Lew" jako ten zmieniający świat czy właśnie filmy , które mają na celu w pozytywnym świetle pokazać świat aranżowanych małżeństw

2. Tradycja : wskazuje się na tradycję. Mówi się np. o tym, że kiedyś aranżowano śluby dość często, a w innych tradycjach czyni się tak do dziś. Podkreśla się fakt, że w społecznościach religijnych często się to zdarza

3. Prawdziwa miłość : W idealnym świecie każdy powinien kochać każdego a więc jaki problem pokochać kogoś kogo się nie  zna, zresztą będzie czas na jego poznanie (oj będzie)

4. Opowieści członków sekty. Pełnią bardzo ważną rolę, są to opowieści ludzi już "poślubionych", którzy opowiadają jakie to szczęście, że ich małżonek / żona zostali wybrani przez Moona, podkreślenie doniosłości tej chwili, że to najważniejsza decyzja w ich życiu była, najwspanialsza i że niczego nie żałują. Takie wzmacniające słowa, które pozwalają na stłumienie wszelkich wątpliwości.

5. Osoba Moona : podkreślenie że "Ojciec" dokona najlepszego wyboru bo on jest naszym mesjaszem a więc wie co jest dla nas dobre. Jego wybór dokonuje się w oparciu o świat duchowy, a więc nie może się mylić.

Ja i blessing

Jako się rzekło każdy powinien mieć żonę/męża wybranego przez Moona. ja nie byłam żadnym wyjątkiem, zdałam sobie sprawę z sytuacji. Moja wyobraźnia nieco romantyczna zaczęła pracować. Wydawało mi się, że nic wspanialszego nie może mnie spotkać po prostu. Że ktoś tam w dalekim świecie na mnie czeka, że odmieni moje życie. Miałam taki czas, że właściwie bez przerwy o tym myślałam i bardzo tego pragnęłam. Na szczęście z drugiej strony zaczęłam mieć wątpliwości, które tłumiłam ale jednak wyłaziły na zewnątrz. nasłuchałam sie od "sióstr", jakie były niezadowolone z wyboru "Mesjasza", takie rzeczy czasami wychodziły na wierzch, oczywiście to wszystko było mówione trochę w zakamuflowany sposób, ale żyjąc w takiej społeczności uczysz się czytać między wierszami. Niektórym nie podobał się na przykład kolor skóry wybranka... Oczywiście to było tak mówione, żeby jednak nie poddawać w wątpliwośc wyboru mesjasza. o co to nie. Ale jadnak było. Zadawałam sobie niewygodne pytania, a to dlaczego moja matka duchowa nie tęskni za mężem a "woli" się włóczyć po świecie, właściwie musi ale jednak chyba to woli niz życie w małżeństwie. Dlaczego mój ulubiony "brat" traktuje swoją świeżo poślubioną żonę jak śmiecia. Dlaczego w końcu nieomylny mesjasz dobiera ze sobą ludzi, którym ze sobą nie bardzo po drodze, choć zdarzały się i wyjątki i ludzie się dogadywali w tych któtkich chwilach gdy byli razem podczas narzeczeństwa (pamiętacie 3 lata). A nawet brali ślub. To właśnie blessing spowodował,że zaczęłam wątpić w mesjasza, zdarzało mi się to już wcześniej ale zawsze uważałam że to dobry człowiek który chce zbawić świat. Utworzyłam sobie swoją własną wersję mesjasza, trochę inną niż obowiązująca w sekcie. Moje wątpliwości oczywiście były znane liderowi dlatego ostatecznie nie dał mi pozwolenia na ślub. Musiałabym być całkowicie przekonana o słuszności blessingu a wątpliwości zasiane zresztą przez moich własnych "braci" i "siostry" niemijały. Musiałam uwierzyć na 100 procent że Moon jest mesjaszem a ja wybrałam swoją własną drogę, a to nie było dozwolone. Zdarzały mi się takie momenty, że wierzyłam w to, ale na szczęście coś mi jednak nie pasowało. Zanim zdążyły minąć ja uwolniłam się od sekty, przynajmniej fizycznie.

Obowiązki, nakazy, zakazy

© 2018 by rosemary

  • Facebook - Grey Circle
  • LinkedIn - Grey Circle
  • Google+ - Grey Circle
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now