top of page

Nauczanie w sektach

Nauczanie w sektach

Różnorodność nauk w sektach wydaje się faktem, Lecz gdy bliżej im się przyjrzymy możemy wyodrębnić cechy wspólne, które charakteryzuje większość sekt zwłaszcza religijnych.

Każda z sekt trzyma się w mniejszym lub większym stopniu następujących zasad.

1. Mętna, skomplikowana nauka. Im bardziej mętna nauka tym więcej wymaga objaśnień.

2. Własne nauczanie dotyczące moralności

3. Cuda wianki

4. Katastroficzna wizja świata.

Ad 1.

Gdy zainteresujesz się grupą jesteś zaproszony na wykład, studiowanie Biblii czy inne spotkanie mające ci coś wyjaśnić, coś przekazać. Oczywiście po pierwszym wykładzie usłyszysz że to dopiero początek i należałoby się jeszcze czegoś nauczyć. Więcej z nami postudiujesz to więcej zrozumiesz. A gdy się już czegoś nauczysz to usłyszysz, że musisz jeszcze coś postudiować a w ogóle to wiedzy jest tak dużo że trzeba ją studiować stale. Im bardziej toksyczna sekta tym bardziej mętna nauka. Wykłady, kazania pochłaniają mnóstwo twego czasu a święte teksty można studiować bez końca. Musisz też nauczyć się jak przyciągnąć nowych wyznawców. A to też wymaga czasu i nauki.

A więc godziny biblijne są przykładowo 3 razy w tygodniu i nigdy się nie skończą. W sekcie Moona Boska zasada ma co najmniej kilka poziomów i zawsze jest coś czego nie zrozumiałeś co trzeba wyjaśnić, uzupełnić. Czasem zdarzas się, że musisz przejść przez kolejne etapy "wiedzy tajemnej" i musisz brac udział w płatnych kursach, workshopach itp. Z wątpliwościami musisz zgłosić się do lidera. On wszystko wyjaśni! Nie podejmuj prób wyjaśniania wszelkich wątpliwości na własną rękę. Wykładów, niedzielnych kazań wystarczy na całe twoje życie. Kazania, wykłady bywają uwiarygadniane a to mistycznie (cytaty ze swiętych ksiąg) a to "naukowo". Różnej maści guru mogą ci przedstawiać świadectwa swojej rzekomo naukowej wiedzy. Wszystko, żeby uwiarygodnić nauczanie. Im bardziej to wygląda naukowo tym lepiej. Świadkowie Jehowy studiują "Strażnicę", zmieniają światła, które ponownie trzeba rozważyć, przyswoić. Dziwaczna nauka scjentologii wymaga faktycznie wspięcia się na jakieś karkołomne ścieżki, które nigdy nie doprowadzą cię do celu. Jest co najmniej kilka poziomów wtajemniczenia. A cel jest tak nieosiągalny, że znawcy sekty nazwali ją "po niekończącym się moście". Zawsze musisz coś poprawić, coś zmienić. Mają ci w tym pomóc audyty.

Myślenie w sektach jest zabronione. Wszelka nauka, mądrości płyną od przywódcy (przywódców). To on ma światło wiedzy, to on/a kreuje rzeczywistość. To on też może nauki zmieniać. Czasem ma pomocników, którzy w magiczny sposób przekażą jego wolę. Przywódcy fundamentalistych sekt chrześcijańskich uwielbiają skupiać na sobie uwagę. Głoszą kazania całymi godzinami (nawet codziennie!). Zwłaszcza w zamkniętych sektach jest to norma. David Koresh gnębił ludzi swoimi interpretacjami Biblii (jedynie słusznymi rzecz jasna) codziennie wieczorem. Z zebrań nie można rezygnować, uciec. Nawet dzieci są zmuszane do wysłuchiwania tyrad przywódców sekt. Pomaga w tym ustalony rytm dnia. Czy pracujesz czy rekrutujesz zawsze w końcu lądujesz na "kazaniu". Bo indoktrynacja w sekcie jest najważniejsza. W końcu musisz wiedzieć dlaczego się tak poświęcasz.

 

Ważnym aspektem nauczania w sekcie jest też jej elitarność. To jest PRAWDA. Żyjemy w prawdzie. Za prawdę gotowi jesteśmy zginąć. Wątpliwości w sekcie, wszelka krytyka z zewnątrz jest traktowana, bardzo poważnie, jako atak szatan.

Treść nauczania w sektach potrafi być zadziwiająco dziwaczna. Czego tam nie ma. Statki kosmiczne, bogowie i demony, i zawsze ulubiona nauka sekt, apokalipsa. Odpowiednio straszna i odpowiednio podkoloryzowana.

 

Prawdziwej nauki sekty nie lubią. Dieta tylko nasza. Leczenie najlepiej żadne, często "naturalne" najlepsze. Psychologia i psychiatria są na cenzurowanym. Do tego stopnia, że scjentolodzy stworzyli specjalny dział do zwalczania psychiatrii.

Ważne jest żeby dostrzec, że nauczanie sekt nie ogranicza się jedynie do sfery czysto religijnej a obejmuje każdą sferę życia. I wchodzi butami w nasze. Wychowanie dzieci ; my mamy odpowiedzi. Choroba : my mamy odpowiedź. Rozwój duchowy, osobisty : my mamy odpowiedź itd.

 

 

Podsumujmy : Celem sekciarskiego nauczania jest zawłaszczenie naszego życia. Wierząc, że jej nauczanie jesr prawdziwe stajemy się jej orędownikami. Nauczanie sekty jest jedyną prawdziwą nauką a my jesteśmy elitą.

Nauczanie w sektach

 

 

Ad. 2 Własne nauczanie dotyczące moralności.

Poza tzw. „teologią” czyli dogmatami każda sekta „oferuje” swoją własną etykę. Odnosi się ona do traktowania ludzi w sekcie ale i do traktowania ludzi spoza sekty. Skupię się na wspólnych cechach wszystkich sekt. Nie muszę chyba dodawać, że moralność w sekcie to tak naprawdę amoralność 

- ostracyzm. Ostracyzm kojarzony jest ze Świadkami Jehowy. Być może dlatego, że w naszym kraju jest ich najwięcej. Jednak każda „szanująca” się sekta „nie pozdrawia”. Takich nawet nie pozdrawiajcie. To bardzo wygodny biblijny cytat, który eliminuje każdego kto ośmieli się mieć inne zdanie w rezultacie którego, ląduje poza nawiasem społeczności. Jednak nie dotyczy to tylko społeczności chrześcijańskich! Również inne sekty stosują tę zasadę. Scjentolodzy posuwają się nawet do prześladowania byłych wyznawców, szczególnie tych którzy mówią o swoim pobycie w tej sekcie. Nagrywają, szpiegują. Dlaczego? Celem jest zapobiegnięcie wymiany myśli między byłym a obecnym wyznawcą. Wymiana myśli mogłaby doprowadzić do pojawienia się krytycznego myślenia i podważenia władzy lidera.

- małżeństwo i rodzina. Sekta nie dopuszcza do żadnej elastyczności czy dowolności w kwestii wychowania dzieci. Przejmuje niejako wychowanie dzieci od rodziców. Zwykle czas spędzony z dziećmi jest ograniczony przez działanie w sekcie. Rodzina jest zdefiniowana przez sektę. W sektach totalitarnych (zamkniętych) rodzice nie mają wpływu na wychowanie dziecka. Podlega ono liderowi. Przykładowo w sekcie Colonia Dignidad przywódca Paul Schafer rozdzielił dzieci od rodziców, częściowo po to by móc oddawać się swojemu zboczeniu. – pedofilii. Nie zawsze takie oddzielenie jest potrzebne. Rodzice skutecznie zmanipulowani mistyczną manipulacją (czyli wierzący że słowo lidera jest słowem samego Boga) oddają swe dzieci różnym guru bez dyskusji. Sekty mogą też tworzyć absurdalne zasady utrudniające bądź nawet uniemożliwiające ściganie sprawców pedofilii. Świadkowie Jehowy wykorzystując biblijne wersety wymagają dwóch świadków przestępstwa... W przypadku pedofilii to nazywa się zbrodnią. Jak udowodniło śledztwo w Australii starsi zborów nie zgłosili ani jednego przypadku pedofilii! Niektóre sekty posuwają się wręcz do sakralizacji pedofilii. Rodzina Miłości uprawiała seks z dziećmi, łączyła pary, rozdzielała pary, wszystko wg. widzimisię guru. Ci ludzie nie mieli problemów moralnych z organizowaniem orgii z udziałem dzieci.

Nigdy dzieci nie są zwolnione z udziału w rytuałach sekty, nawet jeśli odbywają się codziennie. Tak więc wychowanie dziecka jest zdefiniowane przez grupę, nie liczy się dobro dziecka tylko wspólnoty, również jej wizerunek. Dlatego wszelkie podłości są zamiatane pod dywan.

Małżeństwa w sektach są aranżowane względnie pary łączą się ze sobą w grupie, zwykle nazywa się to „małżeństwem w panu”. O wszystkim decyduje guru. Jest tu duża dowolność, jedne sekty uprawiają wolną miłość (np. sekta Mansona) inne mają podejście bardzo restrykcyjne. Chodzi jednak wyłącznie o to aby wyznawcę w tej jakże intymnej sferze życia kontrolować. Istnieją sekty których przywódcy dowolnie łączą ludzi w pary, względnie rozdzielają. Zależnie od widzimisię guru

Ten ma duże pole do popisu w tej kwestii. Wykorzystując mistyczną manipulację może spełniać swoje zachcianki seksualne. W niektórych sektach wykorzystanie seksualne dzieci jest wręcz sakralizowane (Rodzina Miłości). W innych wykorzystuje się młode dziewczęta. Sekty poligamiczne (np. mormońska sekta W. Jeffa) praktykowała niezgodne z prawem wielożeństwo. Guru sekty David Koresh po prostu ogłosił, że wszystkie dziewczęta są jego żonami, nawet mężatki. Oczywiście jakoś to mistycznie wytłumaczył. Guru Kościoła Zjednoczeniowego Moon wykorzystał stworzony przez siebie dogmat religijny do aktów seksualnych z młodymi kobietami. Guru sekty o dziwacznej nazwie NXIVM uczynił ze swoich wyznawczyń .. niewolnice piętnując je na skórze (jak niegdyś bydło).. Nagminne jest wykorzystanie mistycznej manipulacji lub spowiedzi (też komitetów sądowniczych U Świadków Jehowy) do wyciągania intymnych szczegółów i wykorzystywania tej wiedzy przez co bardziej pozbawionych skrupułów wyznawców, mających coś do powiedzenia w sekcie.

 

Ad 3.

 

Już w 1961 roku Robert Jay Lifton sformułował osiem kryteriów niezbędnych przy kontroli umysłu. Do jednych z tych kryteriów należą własnie (jak jak to nazywam) "cuda wianki". A chodzi o celowe wywoływanie przeżyć, które adepci sekt interpretują jako nadprzyrodzone. Wywoływanie takich przeżyć to nic innego jak manipulacja.

W kultach destrukcyjnych uważających się za chrześcijańskie bardzo często przywołuje się osobę Ducha Świętego w celu uwiarygodnienia prawdziwości kultu. Może to być mówienie językami, zaśnięcia w Duchu Świętym, jakieś odgłosy (np. śmiech) Ale też egzorcyzmy, prorokowanie, objawienia.

Przykładowo w sekcie w sekcie Apostołowie Czasów Ostatecznych członkinie mają widzenia i objawienia. Podczas objawień przychodzą do nich różni zmarli w tym papież czy święci pańscy. Do szczególnej mistycznej manipulacji dochodzi gdy guru sekty ma objawienia dotyczące woli Bożej względem jakiejś osoby. W sekcie Niebo istotne były widzenia. W katolickich sektach guru miewa objawienia Jezusa czy Matki Bożej. Rozmawia z nimi, miewa stygmaty.

Inne stosowane cuda w sektach, które rzekomo pochodzą od Boga są różne uzdrowienia a nawet wskrzeszenia. Tu roi się oczywiście od oszustów, którzy chcą w ten sposób uwiarygodnić się w oczach wyznawców. Niestety nauczanie to często ma opłakane skutki gdy o porażkę uzdrowienia oskarża się adepta, któremu rzekomo brak wiary.

Sekty budują atmosferę tajemniczości i wybraństwa. Nie uznają przypadków, wszystko ma mistyczne uzasadnienie. Możesz np. usłyszeć że to nie przypadek, że do nich trafiłeś, że to wola Boża, że to sam pan Bóg cię do nich przyprowadził.

W sektach typu dalekowschodniego i New Age wmawia się adeptom, że doznają nadnaturalnych umiejętności jak np. lewitowania, przechodzenia przez ścianę, rozmowy z kosmitami itp. Adept może wierzyć że dzięki nauce sekty uzyska nadnaturalne cechy, zarobi mnóstwo pieniędzy itp. Tego typu sekty często wspomagają się narkotykami aby uzyskać pożądany efekt. Narkotyki stosowano np. w ruchu Hare Kryszna (niektórzy guru) czy w japońskiej sekcie "Najwyższa prawda".

Aby wywołać pożądane efekty sekty wprowadzają ludzi w trans poprzez mantrowanie, długie monotonne modlitwy, żywiołowe śpiewy, tańce itp. Przy prorokowaniu czy wygłaszaniu woli bożej posługują się świętymi pismami. Mogą np. zachęcać do otwierania Biblii na chybił trafił i odczytywania woli Bożej względem danej osoby na określony dzień. Takie działania uzależniają osoby od świętych pism. Powodują że ludzie w oparciu o nie podejmują decyzje. Gdy czyni to guru łatwo może oszukiwać i wprowadzać w błąd dla własnych korzyści

Podsumowując. Wiara w nadprzyrodzone zjawiska w sekcie ma ją uwiarygodnić w oczach adepta, czasem przynieść konkretne pieniądze. "Cuda wianki" przyciągają ludzi i pełnią też funkcję przyciągania żądnych "cudów" osób bądź osób które np. pokładają nadzieję w ozdrowienie.

 

Ad 4.

 

W destrukcyjnym kulcie świat postrzegany jest jako zło, bez zbędnego niuansowania. My to dobro i prawda, oni to zło i fałsz. Wydaje się, że takie podejście do życia jest bardzo uproszczone. Ale niestety działa. Nawet jeśli w grupie destrukcyjnej dzieje się źle to jest to racjonalizowane i relatywizowane. No może u nas nie jest tak super jak myśleliśmy na początku, ale w świecie gdzie ludzie żyją bez Boga czy bez naszego przywódcy itp. Jest znacznie gorzej.

Kulty mają specjalne słowa na określenie naszego świata. Mówi się np. ludzie ze świata, i już wiadomo o kogo chodzi i co należy o nim myśleć. W domyśle nie można się po tych ludziach niczego dobrego spodziewać a jeśli już coś dobrego jest to pewno to jakiś wyjątek, A wyjątki potwierdzają regułę. Każda sekta ma swje określenie na świat. Może to być system, może to być maja albo po prostu świat. I już włacza się schemat myślowy. Świat to zło.

I teraz dochodzimy do najważniejszego. Skoro świat to zło, to dobry Bóg może z nim zrobić tylko jedno. Zniszczyć go. Bo zło należy zniszczyć. Co ciekawe nie tylko chrześcijańskie sekty tak myślą. Większość kultów destrukcyjnych spodziewa się końca świata. Prędzej czy później. Czasem ten koniec świata pragnie przyśpieszyć. Stąd te wszystkie zamachy przeprowadzane w imię Boga.

Przykład: w polskiej sekcie Niebo wierzono że jedynie ta garstka ludzi przetrwa armagedon. Skoro nie nadchodził paranoiczny przywódca Kacmajor popełniał kradzieże aby sprowokować reakcje władztw. I ta nastąpiła Zamknięto go "na chwilę" do więzienia.

Zatem nauka sekty głosi, że tylko wybrańcy przetrwają armagedon. Może on przybierać różne formy. Od III wojny światowej po ingerencję Boga. Ale skutek jest jeden. Świat zostanie zniszczony a przetrwają tylko ci, którzy uwierzyli przywódcy. Różnie też ma wyglądać świat po armagedonie. Przykładowo w sektach ufologicznych ludzie wierzą, że wylądują na innej planecie. ŚJ wierzą że będzie raj na ziemi. Przywódca sekty "Wrota Niebios" sprawił, że ludzie uwierzyli, że popełniając samobójstwo przeniosą się na inną planetę. W sektach ekonomicznych ten raj oznacza bogactwo i niezależność (stłucz budzik, nie będziesz musiał iść do pracy).

Katastroficzna wizja świata ma na celu konsolidować grupę wokół celu : przeżycia armagedonu lub zbawienia (tylko my uzyskamy zbawienie bo wierzymy w sposób "właściwy" – wszystkie inne wyznania błądzą). Dyscyplinuje członków sekty i nadaje kierunek życiu. Paradoksalnie działa motywująco. Skoro koniec świata jest bliski musimy się bardziej starać i więcej głosić. Pojawia się błędne koło. Ludzie coraz bardziej angażują się w sektę. Dodatkowo w zamkniętych sektach niestety dochodzi do nieszczęścia. Gdy koniec świata nie nadchodzi przywódca zarządza "ewakuację" z tego świata do mitycznego innego. Gromadzi ludzi w jednym miejscu aby bardziej ich kontrolować. Tak jak Jim Jones stworzył swoje państewko w Gujanie. I kazał wszystkich zabić (nie nazwę tego samobójstwem bo dzieci nie chciały popełnić samobójstwa! To rodzice je mordowali!) Podobnie przywódczyni sekty "Ruch na Rzecz dziesięciu przykazań" z Ugandy zagnała ludzi do kościoła i podpaliła. Wszyscy zginęli. A guru rozpłynęła się w powietrzu. Guru sekty mormońskiej stosując mistyczną manipulację zmuszał członków sekty do mordowania tych współbraci którzy zakwestionowali jego przywództwo bo wierzył że tylko po zjednoczeniu sekt poligamicznych może nastąpić koniec świata.

Destrukcyjne kulty przyśpieszają koniec świata na dwa sposoby: prowokują władze do reakcji (np. David Koresh, Bogdan Kacmajor), albo sami popełniają zbrodnie na swoich wyznawcach (zmuszanie do samobójstwa czy wręcz mordowanie).

Jest jeszcze trzecia możliwość. Przeciąganie terminów końca świata. Gdzieś kiedyś. Może dziś może jutro. Tego nie wie nikt. Ale na pewno już wkrótce bo zobaczcie świat jest coraz to gorszy...

bottom of page